Genialna
Pamięć
Chciałbym tu opisać dwa ciekawe przypadki, w których ludzie
mieli niezwykły dar (dar?) zapamiętywania lub liczenia.
Martin Werdensen był zwykłym uczniem szkoły podstawowej,
właściwie niczym się nie wyróżniał był zwykły. Nie miał specjalnych
trudności w szkole ale lekcje muzyki były dla niego katorgą.
Nie potrafił zapamiętac nawet najprostszej melodii. Jednak
to się zmieniło. Kiedy zachorował na wirusowe zapalenie opon
mózgowych cudem uniknął śmierci, ale mózg praktycznie nie
funkcjonował, a ataki padaczki wytrąciły go z normalnego życia.
Jego ojciec muzyk opiekował się nim jak mógł. Zabierał go
ze sobą na koncerty, do opery a na dobranoc czytał mu encyklopedię
muzyczną. Chłopak był w stosunku do tego obojętny, tylko gdy
słuchał muzyki wyraźnie się uspokajał. Kiedy jego ojciec zmarł
przeniesiono go do szpitala dla ludzi upośledzonych umysłowo,
a tam dokonano niezwykłego odkrycia - Martin znał na pamięć
wszystkie hasła z encyklopedii liczącej 6 tys. stron i potrafił
je odtworzyć! Ale to nic, Martin zaczął później śpiewać arie
operowe! Znał na pamięć wszystkie z dwóch tysiecy oper, które
usłyszał... Okazało się, że jest bankiem danych, ale był wobec
tego beznamiętny i nie umiał wykorzystać. Kiedy poddawano
go kolejnemu już testowi pamięci nagle zgasło światło. Chłopak
stracił pamięć, nic nie pamiętał. Kiedy wróciło światło zaczął
"działać" od nowa... Tajemnica zależności jego pamięci
od światła chyba nigdy nie zostanie odkryta.
John i Michael byli niedorozwinięci umysłowo, byli bliźniakami.
W przeciwieństwie do Martina możnabyło z nimi przprowadzić
w miarę ensowną rozmowę. Mieli oni genialną pamięć do zapamiętywania
liczb, co tam, że nie umieli dodać dwójki do trójki, umieli
za to powtórzyć raz załyszaną 20-sto cyfrową liczbę. Bez trdu
wynajdywali z przedstawionych liczb 5-cio cyfrowych te które
są liczbami pierwszymi (dzielą się tylko przez siebie i jeden).
Po zapytaniu ich jaki był dzień 40 tys. lat temu odpowiadali
prawie odrazu bezbłędnie. Pewnego razu lekarzowi spadły na
ziemię zapałki. Bliźniacy krzyknęli: -Sto jedenaście! Zaintrygowany
lekarz policzył zapałki, zgadzało się. Zapytani jak to policzyli
odpowiedzieli, że "widzieli". Kolejne eksperymenty
pokazały, że naprawdę niczego nie liczyli - oni po prostu
widzieli! Stało się to pewnego rodzaju jasnowidztwem, Martin
także widział wiadomości, kiedy zgasło światło już nie! Kiedy
rozdzielono bliźniaków ich umiejętności odzeszły, okazało
się, że nawzajem się uzupełniaja, przekazują sobie brakujące
dane telepatycznie. Dla konwencjonalnej nauki dwie takie niedorzeczności
jak jasnowidzenie i telepatia, aczkolwiek istnieja; to już
było za wiele. Porzucono badania.
ravau
|