Polskie Roswell

Około godziny 6 rano 21 stycznia 1959 roku do wód morza Bałtyckiego
wpadł dziwny obiekt ciągnący za sobą ogon płomieni. Nazajutrz
"Wieczór Wybrzeża" zamieścił artykuł o katastrofie
UFO nad Gdynią. "Zaobserwowany obiekt był koloru pomarańczowego,
jego brzegi zabarwione były na różowo. Obiekt nadleciał od
strony miasta i wykonując gwałtowny manewr, jakby chciał uniknąc
rozbicia się o ląd, spadł prawie pionowo do wód portu".
- tak brzmiały relacje świadków m.in pracowników portu Stanisława
Kołodziejskiego i Władysława Kuczyńskiego. zachodnie gazety
podawały, że " w kilka dni po upadku obiektu do basenu
portowego Gdyni strażnicy portowi napotkali dziwną postać
płci męskiej, która całkowicie wyczerpana czołgała się po
plaży. Istota nie mówiła w żadnym znanym języku i była ubrana
w jakiś uniform. Częśc twarzy i włosy miała spalone. Zabrano
ją do szpitala uniwersyteckiego i tam poddano badaniom. Okazało
się, że tajemniczego przybysza nie można rozebrać, bo pocięcie
uniformu zrobionego z materii podobnej do jakiegoś cienkiego
materiału wymagało użycia specjalnych narzędzi. W trakcie
badań lekarze ku swojemu zaskoczeniu stwierdzili, iż istota
ma zupełnie inny układ narządów wewnętrznych niż człowiek,
a jej krwiobieg biegnie poprzecznie do ciała na kształt swoistej
spirali. Ponadto liczba palców u rąk i nóg była różna od naszej
(raport nie precyzował jaka). Istota zyła dopóty, dopóki miała
na ręku bransoletę. Gdy ją zdjęto, umarła." Gazety te
napisały także, że podczas pobytu istoty szpital został zamknięty
i otoczony przez funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Podobno
gazety te opierały się na relacji byłego pracownika szpitala
spotkanego w Londynie. Po dzisiaj nie wiadomo co stało się
z przybyszem. Możliwe, że jest przetrzymywany w byłym ZSSR.
Tak na prawde nie wiadomo. Wosko przemilcza informacje o kosmicie.
Nie potwierdza i nie zaprzecza tym informacjom.
voyteq
ravau- poniżej zamieszczam zdjęcia, które są uważane za zdjęcia
tej istoty...



|