No i wkońcu znalazłam odpowiednią
dla mnie stronke :) Chce podzielić sie z Wami moimi przezyciami
a tak właściwie przeczuciami ...Moze uznacie mnie za wariatke
, czy coś podobnego , ale zapewniam was to nie są jakieś tam
zmyślone historyjki !! "TO" wydarzyło sie naprawde
!! Hm.. a więc tak ( zaczne jak w bajce he he he ) Pewnego
zimnego wieczoru , siedziałyśmy z kumpelą (Monika) przy kawce
i opowiadałyśmy sobie o szkole i wielu innych sprawach...Wszystko
było dobrze do momentu gdy wstałam i powiedziałam tak : "
Monika stanie sie coś złego , mówie Ci" ! Ona z początku
patrzyła na mnie jak na jakąś obłąkaną ...ale po pewnym czasie
gdy przypomniała sobie wczesniejsze moje przezycia, zaczęła
sie nad tym poważnie zastanawiać . Ja chodziłam po pokoju
, w tę i nazad , co chwilke powtarzając iż stanie sie coś
złego , wiedziałam ze coś jest nie tak...jak być powinno !
To wszystko działo sie tak szybko...nie mogłam zebrać myśli
, bo nie wiedziaąłam do końca co sie dzieje .Zarówno jak
i ja
tak i Monia była w szoku ! A ja czułam ... czułam i sie okropnie
bałam :( Tak po pół godzinie , wyszłyśmy z Moniką na spacerek...wracając
z niego , mówie jej tak "Monika , jak pójdziesz koło
tego lasku a pojedzie jakieś auto , to prosze Cie zejdź na
chwile na bok...bo ja nie chce zeby Cie przejechało..."Ona
sie wystraszyła i posłuchała mnie .Jeszcze na koniec powiedziałam
jej ze naprawde sie stanie coś złego bo ja tak czuje... i
ze jak coś to zadzwonie do niej ! Idąć do domu ,cała się trzęsłam
...coś złego sie działo ze mną ...ja poprostu wiedziałam ze
jak przyjde do domu to dowiem sie czegoś okropnego...:( Tylko
ze wtedy jeszcze nie wiedziałam co to będzie ..:( Weszłam
do domu , jak zawsze pierwsze co zrobiłam to włączyłam kompa...choć
pierwszy raz z jakimś dziwnym strachem..:( Weszłam na gg ,
no i stało sie...kumpel mi pisze " Wiesz co sie stało
?? " , a więc pisze mu że nie .A on na to tak : "
Przykro mi to mówić ale od .....mama nie żyje " , no
i w tym momencie stało sie
wszystko jasne... juz wiedziałam co mnie gryzło , ja poprostu
czułam ŚMIERĆ , czułam ze stanie sie komuś coś złego , tylko
nie wiedziałam komu...Dlatego ostrzegałam przed tym Monie...:(
Nagle stałam sie jakaś spokojna , wkońcu przestałam sie trząść...no
i zadzwoniłam do tej Moniki...opowiedziałam wszystko a ona
, ze od tej chwili mi juz we wszystko uwiezy !! Wiedziałam
i czułam od początku że...ktoś umrze , no i wyjaśniło sie...:(((((Wiem
, teraz gdy to czytacie , wydaje sie to takie nierealne ,
wręcz powiedziałabym absurdalne...ale cóż to moje PRZECZUCIA
, które nigdy nie zawodzą ! Co czuje tak tez sie dzieje ,
i od tamtego czasu nie wieze nikomu i w nic , wieże tylko
w siebie ! Choćby ze sto osób mówiło mi tak to ja i tak zrobie
po swojemu...Skoro już zaczęłam to moze jeszcze jedna taka
historia ..po której przeczytaniu , powinniście juz uwieżyć
w to wszystko ! A więc tak : Też był wieczór , i tak jak wtedy
, siedziałyśmy sobie z Monią , tyle tylko ze byli z nami jeszcze
ja
cyś
kumple ...Ale to jest niewazne .Siedzimy tak , jak zawsze
, rozmawiając sobie ...tak włąściwie to oni rozmawiali , ja
byłam w zupełnie innym świecie...Od początku , jak to stwierdzili
znajomi , byłam jakaś dziwna.Znów coś mnie gryzło...trzęsłam
sie i nic nie mówiłam . Znów czułam ze coś jest nie tak...wkońcu
spytałam Monie czy jej tata jest w domu , ona na to że nie...oj
wtedy to dopiero źle było...ona już wiedziała ze ja znów coś
czuje bo widziała co sie ze mną dzieje....:( A gdy jej powiedziałam
ze to nie dobrze ze tata nie jest w domu to juz w ogóle sie
dziwczyna zalamała ...:( Męczyło mnie to tak dość długo ,
jeszcze gdy wróciłam do domu , myślałam o tym wszystkim ...nie
wiedziałam co jest nie tak :( No i wyjaśniło sie po tygodniu
co mnie wtedy gryzło , mama powiedziała ze mój tata miał w
ten dzień wypadek samochodem...hm..gdy ti usłyszałam to juz
w ogóle nie wiedziałam co mam z sobą zrobić ..:( No pomyślcie
sami , mówicie kumpeli ze coś z jej tata a tu wasz ma wypadek...
oj juz
sama nie wiem co myśleć o tym wszystkim co czuje ..:( Ale
znów wiedziałam ze któremuś tacie sie cos stanie tylko ze
nie wiedziałam któremu...Kurcze no , teraz to ja wieże we
wsztystko co czuje ! Nie ufam nikomu , nawet własnym rodzicom
,jezeli chodzi o tego typu sprawy...A Monia to juz w ogóle
, co ja powiem to uwaza za święte , nauczyła sie tego ze ma
mnie zawsze słuchać , cokolwiek bym nie powiedziała...Mogłabym
jeszcze kilka przykładów wymienić , ale nie jestem pewna czy
chociaż w te uwiezyliście :/ Oj..ale jezeli nie wiezycie to
ja Was rozumie bo przeciez to jeste troszke niewytłumaczalne
...Z początku nawet pomyślałam ze trzeba było by iść do jakiegoś
lekarza... ale teraz już wiem ze to są zdolnośći które nazywa
sie PRZECZUCIAMI......Dziekuje Wam , za przeczytanie mojego
tekstu , mam nadzieje ze az tak bardzo Was nie zanudziłam
, a jezeli tak , to chyba nie nadaje sie do pisania takich
artykułów...ha ha ha :) Pozdrawiam wszystkich , trzymajcie
sie gorąco ! |