|
Retribution
ZAPŁATA
Dlaczego
kłamiesz, po co oszukujesz, czemu robisz wszystko, żeby
oszukać kogo tylko się da Zawsze przekręcasz czyjeś
słowa tak jak ci wygodnie Lepiej to zmień, bo głupio
robisz Bez tego świat by się nie zawalił
Zawsze
szukasz sobie nowych kumpli, po to żeby ich zdradzić
Teraz za to wszystko zapłacisz
REFREN
Dostaniesz
za swoje, właśnie teraz Dostaniesz za swoje, zapłacisz
teraz za wszystko Zobacz co mi zrobiłeś głupcze, teraz
za to zapłacisz Zdrajco, odpłacę ci za wszystko
Właściwie
dlaczego miałbym wierzyć w choć jedno twoje słowo Zawsze
żyłeś otoczony kłamstwem, chyba, że ono tkwi głęboko
w tobie samym Nie wiesz co to uczciwość, sam doprowadziłeś
do swojej zguby Odpłacę ci za wszystko
REFREN
Zaufałem
ci, to był błąd, a ty zadałeś mi cios w plecy Zaufanie,
na tym właśnie jedziesz, mówiłeś, że brak mi
szacunku To powód, żeby uwierzyć w każde słowo,
które mogłoby opisać to co mi zrobiłeś Ale w
ostatecznej rozgrywce to właśnie ty przegrasz
Ale
w ostatecznej rozgrywce to właśnie ty przegrasz
Zaufałem
ci, to był błąd, a ty zadałeś mi cios w plecy Zaufanie,
na tym właśnie jedziesz - głupcze Mówiłeś, że
brak mi szacunku To powód, żeby uwierzyć - kłamstwa
W każde słowo, które mogłoby opisać to co mi
zrobiłeś Ale w ostatecznej rozgrywce to właśnie ty przegrasz
REFREN
|
|
Victory
ZWYCIĘSTWO
Życie
jest bitwą, którą się przegrywa. Egzystencja,
oto co budzi we mnie odrazę Istnienia skazane na potępienie
za grzechy przodków
REFREN
Na
krawędzi obłędu, zgnębiony. Świat ogarnięty niepokojem
Zwycięstwo śmierci, to jedyne wyjście
Każdy
dzień to umieranie, nie potrafię zachować jasności myśli
Muszę stawić czoła twardej rzeczywistości. Nie mam nikogo,
kto byłby mi bliski
REFREN
|
|
Blue Blood
BŁĘKITNA
KREW
Urodzeni
na samym dnie, ze wszystkich sił staracie się stąd wydostać
Czujecie tę moc, narasta z dnia na dzień Walczycie o
to, by coś się zmieniło, nie czekajcie do jutra Już
dzisiaj dokonajcie czegoś nowego, a wszyscy pozostali
pójdą za wami REFREN Arystokracja
Klasa
robotnicza przetrwa, pamiętajcie jesteście wolnymi ludźmi
Arystokracja
Klasa
robotnicza przetrwała, oto skąd się wzięliśmy Arystokracja
Klasa robotnicza przetrwa, pamiętajcie, że jesteście
wolni
Zerwijmy
kajdany, jeśli w ogóle pisana nam wolność Usta
robotników rozdziera krzyk "Wolności"
Szacunek, duma i honor - oto nasze żądania Dumna klasa
robotnicza, z podniesionym czołem, od morza do morza
Nasienie
posiane w nas samych, nie zejdziemy z raz obranej drogi
Nie można zdławić wołania o sprawiedliwość Przez cały
kraj przetacza się machina rewolucji Szorstkie, spracowane
ręce wymierzają sprawiedliwość
Nie
będziemy uciskaną klasą robotniczą Pełni siły staniemy
do walki
Naszą
ojczyznę otoczy blask, ja dam temu świadectwo Przepełnieni
dumą ludzi pracy, udowodnimy, że Ameryka nie ma sobie
równych
REFREN
Ojcowie
tego kraju położyli fundamenty Ale to z potu robotników
wzniesiono ten kraj Bieg historii zmieni się być może
Ale pamiętaj, my i tak pójdziemy naprzód
jak burza i wygramy tę bitwę
Lud
pracujący podniesie się, stanie dumny z podniesionym
czołem Klasa robotnicza wywyższy się - arystokracja
Klasa robotnicza wywyższy się, nie zapomnimy...
|
|
Howard Beach
HOWARD
BEACH
Totalny
zgiełk, media eksplodują Wybucha totalna przemoc, nienawiść
ludzkich ras Dla tych, którym obca jest ulica,
to po prostu naiwność Młodzież z miast powtarza, że
właśnie taka jest rzeczywistość
Howard
Beach (3x)
Media
ogarnął szał. to walka o wskaźniki oglądalności Kretyńska
biurokracja podsyca ogień nienawiści Smutne zdarzenie,
śmierć młodego człowieka Z każdą chwilą rodzi nowe konflikty
między rasami
Howard
Beach (3x)
Następnym
razem gdy włączysz telewizor
A
ten facet znów będzie prawił kazania o gównie,
którego w życiu nie widział To przełącz program
i olej durnia Wyjdź na ulicę i jazda do szkoły
Howard
Beach (3x)
|
|
Wrong Side of the
Tracks
ZAKAZANA
DZIELNICA
Jesteś
jak ryba wyjęta z wody, znalazłeś się w zakazanej dzielnicy
Zbierz chłopaków, niech przyjdą i staną u twego
boku Razem stawimy czoła tym, którzy są przeciw
nam Oddamy życie za naszych braci, taki wybraliśmy sobie
los
Zakazana
dzielnica Zakazana dzielnica
Eskalacja,
wojna na ulicach Łapiemy jednego przydupasa, przyłożyliśmy
mu Jest właśnie tak jak widzisz Już niedługo wykończymy
wszystkich wydelikaconych, fałszywych frajerów
Zakazana
dzielnica...
Widzisz
nie straciłeś dużo czasu słuchając tego o czym ci zaśpiewałem
Jestem plugawą ciotą. Hej, jestem właśnie z tamtych
okolic No jestem właśnie stamtąd, Tak. jestem właśnie
stamtąd
Lepiej
dla ciebie, żebyś nie włóczył się po zakazanej
dzielnicy Nie wiedziałeś w którą iść stronę Nie
trzeba było zapuszczać się do zakazanej dzielnicy Hej,
ja stąd odejdę Wrócę z zakazanej dzielnicy
REFREN
W
tej okolicy nikt nie stanie za tobą W tej okolicy, w
tej okolicy Nikt za tobą nie stanie w lej okolicy
Chłopcy
z gangu chcieliby widzieć jak mnie wieszają Podjarało
mnie w zakazanej dzielnicy Bez złamanego grosza, zerwałem
umowę Wpadłem w pułapkę w zakazanej dzielnicy Tak czy
tak, musiałem walczyć
Biegłem
w stronę światła, byle jak najdalej od zakazanej dzielnicy
Dostałem nauczkę, kiedy odwróci się los Mogą
cię rozwalić w tej zakazanej dzielnicy
REFREN
(2x)
|
|
Justified Violence
USPRAWIEDLIWIONA
PRZEMOC
Ciężkie
czasy przede mną, ciężkie czasy za mną Walczę o życie,
walczę aż do śmierci, walczę by ocalić własną duszę
To
przemoc w imię sprawiedliwości rozpala się w moim wnętrzu
Czasem jest tak, że trzeba walczyć, to nie zawsze jest
grzechem - to nie grzech
Usprawiedliwiona
przemoc. Usprawiedliwiona przemoc
Niewinna
ofiara to już tylko kalambur, opętani nienawiścią głupcy
szukają rozrywki To żadna zabawa bić się w pojedynkę
przeciwko dziesięciu Są tacy, którzy nie pogodzą
się z tym, że tobie nie odpowiadają takie reguły gry
Zlatują się całym rojem, jak pszczoły do miodu Ostrzegam,
znów spotka clę niesprawiedliwość REFREN
Są
tacy, którzy nie grają fair. więc lepiej miej
się na baczności Walcz by pozostać sobą, oko za oko,
ząb za ząb
Przegrali
w nierównej walce Właśnie planują zemstę, nocny
oddział Tu ulica decyduje co dobre a co złe Za krew
i honor zapłaci frajer Pokażemy im co to znaczy paść
ofiarą Nastał dzień sądu
REFREN
Kiedy
tak leżysz z twarzą przy samej ziemi, zlewasz się z
nią w jedną całość Zbliża się przemoc w imię sprawiedliwości
Jeśli trafiłeś na ulicę, podnieś się Walcz o swoją dumę
usprawiedliwioną przemocą
Usprawiedliwiona
przemoc...
|
|
Hold My Own
UTRZYMAM
SIĘ NA POWIERZCHNI
Wygląda
na to, że len system próbuje mnie zdusić Ale
wiesz co, ja się nie opierdalam Nie możesz zaprzeczyć,
pokazałem, że mam swoją dumę Haruję jak wół,
muszę utrzymać się na powierzchni
Niełatwo
jest wydobyć się z bagna jeśli urodziłeś się w rynsztoku
Nie pieprz, nie dam się nabrać, ja pracuję na swój
chleb Przyszłość nie wygląda różowo, wieczna
konkurencja mnie dławi Walczę i obiema nogami stoję
mocno na ziemi
Pewnego
dnia moja dusza znajdzie ukojenie Będę walczyć a pewnego
dnia rozpocznę Nowe życie, pełne szacunku dla samego
siebie Do tego dnia muszę utrzymać się jakoś na powierzchni
Żyję
w ciągłym napięciu, biorę sprawy takimi jakie są Zawsze
może być tylko lepiej, szukam tego najlepszego Zatkało
cię, gdy powiedziałem co myślę, nigdy nie spasuję Mówię
prosto z mostu co myślę i nigdy nie daję za wygraną
Nigdy
nie spasuję
Utrzymam
się na powierzchni; nie dam za wygraną Nie złamiecie
mnie Ja patrzę na wszystko po swojemu, czy to jasne?
Niełatwo
jest... Nigdy nie spasuję
|
|
Pain
BÓL
Agonia
myśli Wolałbym już umrzeć Oddawałem ludziom to co im
należne Za to dałem się złapać, uwięzić w świecie gniewu
Patrzę
w głąb siebie i widzę tylko wielką czarną pustkę Rozglądam
się wokół, nie widzę nikogo komu miałbym za co
dziękować l rozmyślam o całymtym szalonym gównie,
którego byłem sprawcą To życie to gra - czy można
ją wygrać Ból
REFREN
Ból.
czuję, że umieram, agonia zmienia się w gniew w życiu
wypełnionym cierpieniem Nie rozumiesz? Żyję w piekle
Piekło staje się mym utrapieniem Metaforyzując nienawiść
rozmyślam nad własną śmiercią Czy czujesz mój
ból?
Szukam
jakiejś lepszej drogi, w tym świecie, który przymyka
oczy na wszystko Podnieś głowę
REFREN
|
|
Panic Attack
PANICZNY
ATAK
Którędy
iść, czy w ogóle jest stąd jakieś wyjście W myślach
krzyczę na całe gardło Potworne męki, co się ze mną
dzieje? Błagam, niech ktoś uwolni moją duszę Może to
prochy, a może wpadam w obłęd Do cholery, coś jest nie
tak z moim mózgiem Ból wciąż się nasila
Błagam niech ktoś pociągnie za cyngiel Niepokój,
paniczny atak Zrobię wszystko, żeby tylko zawrócić
Serce pędzi jak oszalałe, umysł mętnieje Zimny pot,
potem palpitacje
Niezadowolony
z życia (2x)
Zabierzcie
tę małpę z moich pleców Niepokój, paniczny
atak
Ktoś
z kim można by pogadać albo przyjaciel Tylko przybliża
złowieszczy koniec Serce gna coraz szybciej, może eksplodować
Podobno to wszystko dzieje się tylko w mojej głowie,
wyleczcie mnie Przestańcie marnować mój czas
na te małe, głupie pigułki Przed kim mógłbym
się wypłakać, miotam się Łzy na poduszce, wyrywam sobie
włosy Straciłem już rachubę, ile było tych dziewczyn
Ale wciąż mój umysł nie pracuje dobrze, wciąż
nie jestem zadowolony z tego świat
Niezadowolony
z życia Niezadowolony z życia
|
|
Survival of the
Fittest
PRZETRWAJĄ
NAJSILNIEJSI
Przetrwają
najsilniejsi
Żyję
dla siebie samego, nie dla was
Pilnujcie
swojego interesu, ja robię to co robię, posłuchajcie
co wam powiem Wy wszyscy, którzy uwielbiacie
moralizować całymi dniami Podnieca mnie zapach wyprawionej
skóry, dobrze mi gdy słyszę wasz płacz Ani jednego
wyrzutu sumienia gdy wzdychacie, bo w mojej własnej
skórze jest mi ciepło i sucho
REFREN
Włożę
buty, zadekuję się Najem się do syta, z dumą zabiję
W tym świecie, w którym liczy się tylko to, by
przetrwać Silni nie mają rywali
Uśmiechnę
się do was, gdy będę przejeżdżał ulicę Siedząc w moim
wozie z zamszowymi siedzeniami Przetrwają najsilniejsi,
oto reguły tej gry A ja nie cofnę się przed niczym Nie
zrozumcie mnie źle, sam jestem z ulicy l mówię
wam, tak już jest, silni rządzą słabymi Zwalniasz -
wylatujesz i taki jest twój koniec, teraz już
zrozumiecie
REFREN
Teraz
już zrozumiecie
|
|
There and Back
TAM
l Z POWROTEM
Właśnie
wróciłem z dalekiej podróży i mam tyle
do opowiadania Teraz nie ćpam, więc myślisz, że nie
jestem na czasie Ale ja zobaczyłem bramy piekła Jak
młody człowiek może wznieść się ponad to gówno
Otoczony przez to całe plugastwo Ściskał w rękach fajkę,
ostatni raz się sztachnął l nikt już o nim nie słyszał
REFREN
W
tym świecie chaosu prochy były dla mnie Jedynym wyjściem
Ból rozrywał mi serce, zamykałem się przed rzeczywistością
l zbliżałem się coraz bardziej do nieuchronnej śmierci,
zauważyłem, że się rozpadam
Żałosne,
potworne życie, było mi przeszkodą Tylko pogarszałem
własną sytuację
Żeby
w końcu wykitować w jakimś ciemnym zaułku albo przejechać
się karawanem Umrzeć za coś - dumę czy poważanie albo
honor - byłbym wtedy coś wart Śmieć budzący litość,
który będzie żył w ściekach i umrze zanim dobiegnie
do trzydziestki
REFREN
Wpakowałem
się, wykręcam się, tracę tak wiele Tkwię tutaj, moczę
dupę, straciłem rozum bo ćpałem Tam i z powrotem
Kiedyś
żyłem w kłamstwie
Byłem
zbyt zimny by okazywać uczucia, zbyt zimny by zapłakać
Zagubiony, niepewny przyjaciół, 2 biletem w Jedną
stronę zmierzałem wprost ku końcowi A gdy płomienie
przepaliły nić, a moja dusza, uwolniona uleciała Zobaczyłem,
że zaplątałem się w pętli uczuć Powiedziałem do siebie,
że czas z tym skończyć Dziś z silniejszym umysłem stawiam
czoła temu światu
Spędzałem
czas na doprowadzaniu się do porządku Wyciągnąłem kości
do gry
Spójrz
na mnie i moje blizny, teraz wiodę życie pełne czystości
i trud Tam i z powrotem...
|
|
Scarred for Life
BOJĘ
SIĘ O ŻYCIE
Boję
się o życie, boję się o życie, boję się o życie O pamięć,
o całą wieczność i to czym jest i czym była Boję się
o życie, robię wszystko by zapomnieć przeszłość Trzymaj
głowę uniesioną wysoko, a ten słodki ból minie
Chyba
nie potrafię wyrzucić z głowy wspomnień One wdzierają
się i zagłębiają w moim mózgu, dopóki
nie umrę Ból i cierpienie nie mijają Boję się
uwierzyć w Boga, bo mógłbym go zdradzić
Boję
się o życie, boję się o życie, boję się o życie
Naznaczony,
zrozumiesz, że ten popieprzony świat patrzy na wszystko
wyblakłymi oczami Poprzez moje blizny, wszystkie ofiary
płakały, czas uleczy rany Kimkolwiek był ten, kto mi
to powiedział, już umarł
Chyba
nie potrafię wyrzucić z głowy pamięci Boję się o życie
Ono
wedrze się i zagłębi w moim mózgu dopóki
nie umrę Boję się o życie Ten ból i cierpienie
nie mijają Boję się o życie
Boję
się uwierzyć w Boga, bo mógłbym go zdradzić Boję
się o życie
Boję
się o życie, boję się o życie, boję się o życie
|
|