BIOHAZARD nagrał do tej pory 8 albumów studyjnych, 1 koncertowy i całą masę singli, bootlegów itp. Pokrótce przedstawię tu większość z nich:
(Kliknij na okładkę, żeby zobaczyc więcej)

DEMO (1988)

 

BIOHAZARD (1990)

Pierwszy album i jak na debiutancki dość udany, rozszedł się w 40000 egzemplarzach. Znajdują się na nim takie klasyki jak HOLD MY OWN, VICTORY czy WRONG SIDE OF THE TRACKS, grane chyba na każdym koncercie. Album ten jest chyba najlżlejszy ze wszystkich i słychać na nim, że chłopaki dopiero szukają brzmienia.

URBAN DISCIPLINE (1992)

Kamień milowy BIOHAZARDU w ich muzycznej karierze. Przez wiele osób uważany za ich najlepszy album, ciężkie brzmienia i ciemny klimat to atuty tej płyty. To właśnie z tej płyty pochodzi bodajże najbardziej znany ic utwór PUNISHMENT, którego teledysk był swojego czasu najczęsciej puszczanym teledyskiem na MTV (do ściągnięcia w RÓŻNYCH). Płyta wydana w trzech wersjach, oprócz normalnej, Limited Edition, zawierająca koncertowe wersje SHADES OF GRAY i PUNISHMENT, a także Digitaly Remastered, która oprócz poprawionego dzwięku zawiera wersje demo BUSINESS, URBAN DISCIPLINE, LOSS i BLACK AND WHITE AND RED ALL OVER.

STATE OF THE WORLD ADDRESS (1994)

Najlepiej sprzedająca się płyta BIOHAZARDU i według mnie najciekawsza. To co ci ludzie wyprawiają na tej płycie jest nie do opisania : dojrzałe gitary, dopracowane solówki, fantastyczne wokale i krzyki, czuć energię włożoną w nagrania - po prostu uczta dla ucha. Najlepsze kawałki z tej płyty to tytuowy State Of The World Address, Down For Life, What Makes Us Tick, Each Day, Failed Territory, Human Animal i Love Denied. Na płycie pojaił się też gościnnie Sen Dog z Cypress Hill i wykonał wraz z biohazardem kawałek promujący tą płytę - HOW IT IS.

MATA LEÂO (1996)

Tą płytę panowie z BIOHAZARD nagrali w trójosobowyn składzie, bez gitary BOBBY'EGO HAMBEL'A.W zasadzie jest to najdziwniejsza płyta, króciutkie i bardzo szybkie i pełne furii kawałki, bez gitary prowadzącej (choć tu i tam słuchać drugą gitarę). Podsumowując - słychać na tej płycie brak Bobbyego, ale chłopaki dali sobie radę.

NO HOLDS BARRED (1997)

Moc BIOHAZARD na żywo, czysta adrenalina - 24 kawałki z nowym gitarzystą - Robem Echeverią na pokładzie.Płyta nagrana w Hamburgu

NEW WORLD DISORDER (1999)

Billy, Evan, Danny i nowe pomysły wniesione przez Roba stworzyły niesamowitą produkcję. Chłopaki tutaj poruszają w tekstach coraz to bardziej drażliwe tematy, jednoczesnie dokładając do nich brutalniejszą muzykę niż na poprzednich płytachZnakomite gitary i wokale, każda piosenka to nowe ciekawe pomysły i trudno doszukać się podobieństwa między którą kolwiek z nich.

TALES FROM THE B-SIDE (2001)

Na tej płycie znalazły się utwory nagrane wcześniej, znajdujące się na singlach, lub wogóle nie wydanych. Prawdziwy rarytas dla fanów, jako że ta płyta jest nie do kupienia w sklepach. Więkrzość kawałków jest mniej więcej z okresu Mata Leâo np. fantastyczne ENSLAVED czy FALLING, znalazły się tam też kawałki z soundtracków : Judgment Day (tytułowy utwór z tego filmu) i BEATEN (Daimond King). Nie zabrakło oczywiście SHADES OF GRAY i PUNISHMENT  w wersjiach demo.

UNCIVILIZATION (2001)

Album eksperymentalny, zróżnicowany muzycznie, ale mało spójny. Zdecydowanie  inny od poprzednich oraz z największą ilością gości. Słychać wpływ nowoczesnych trendów  ostrej muzy szczególnie z zachodniego wybrzeża USA. Kolejna zmiana gitarzysty zaowocowała dość ciekawym brzmieniem solówek (aczkolwiek mnie bardziej podobały się dzwięki wydobywane przez Roba). Imponująca liczba gości : Slipknot, Igor Cavalera(Sepultura), Cypress Hill, Phil Anselmo(Pantera), Roger Miret(Agnostic Front), Pete Steele(Type Of Negative) i jeszcze kilku innych dała mieszankę wręcz wybuchową.

KILL OR BE KILLED (2003)

Najcięższy, najkrótszy najbardziej wściekły i brutalny album Biohazard'u. Pierwotny tytuł tego albumu brzmiał Never Forgive Never Forget jednak został zmieniony razem z pierwotną okładką. Nagrany na 7-strunowych gitarach o czym świadczy niesamowicie ciężarne brzmienie. Kolejna, trzecia zmiana gitarzysty po Bobbym, mianowice "wiosłuje" teraz Carmine Matteliano. Jest to koncept-album: teksty idealnie dopasowane do muzyki, klimatu oraz layout'u wkładki (jednak pierwotna  okładka do tego albumu bardziej mi przypadła do gustu). Stylistycznie słychać tradycyjny old school hardcore o czym świadczą krótkie, szybkie kawałki, czwóreczki na bębnach w prawie każdym utworze. Jeśli chodzi o wokale to chłopaki przeszli samych siebie. Evan próbuje nawet growlu, wszyscy znają markowe ryczenie Billy’ego, ale na tej płycie drze się on jakby go ze skóry obdzierano:) Można wnioskować, że cała furia i wściekłość tego albumu jest uzewnętrznieniem tego co chłopaki czują po ataku terrorystycznym w ich rodzinnym  mieście NY 11. wrzesnia 2001.