Na jednej z bocznych uliczek wschodniego Londynu perkusista Biohazard -Danny Schuler -wymachuje sporym pistoletem, ku przerażeniu zastygłych po drugiej stronie przypadkowych przechodniów. Cóż, oni nie wiedzą, że groźnie wyglądająca broń jest tylko świetnie wykonaną kopią i źe nikt nie zostanie postrzelony. Po prostu Schuler, jak również reszta zespołu ulegli swojej fascynacji filmem "Reservoir Dogs" i zgodzili się przebrać w "gangstersko-mafijne" garnitury, aby wziąć udział w sesji zdjęciowej dla angielskiej prasy muzycznej. Przy okazji opowiedzieli o swoich doświadczeniach i poglądach związanych z przestępczością.
Wiemy już, że "Reservoir Dogs" jest ulubionym filmem członków Biohazard, ale czy to oznacza, że popierają oni gloryfikację przemocy? Odpowiedzi udziela Schuler (nadal z miną pokerzysty żonglując pistoletem): "To nie jest tak, że oglądam "...Dogs", a potem wołam "Kurwa, dajcie mi broń, muszę obrabować bank, muszę koniecznie kogoś zabić!". Problemem nie jest film, ale ludzie, na których takie gówno ma zbyt duży wpływ."
No właśnie, według członków zespołu kwestie moralne nie są jednoznaczne, generalnie filmy nie są prawdziwym życiem, a zabijanie ludzi jest złe, ale sprawa posiadania broni nie jest czarno-biała. Prawo do noszenia broni zostało w Stanach ustanowione jako hamulec dla grup nacisku przejmujących kontrolę nadkrajem, tymczasem w Białym Domu nie doszło do żadnego zbrojnego przewrotu, a na ulicach miast Amerykanie zaczęli do siebie strzelać! Muzycy Biohazard wyrośli właśnie w takim świecie, rzeczywistości, którą sami określają jako "gun culture", a do tego w jednym z najniebezpieczniejszych miejsc tej "kultury" -nowojorskim Brooklynie.
"Osobiście uważam, źe każdy powinien mieć prawo posiadania broni" -mówi Schuler -"wymaga tego konstytucyjna równość. No i przestępca dobrze się zastanowi zanim obrabuje ci dom, jeśli będzie wiedział, że jesteś w pełni zwarty i gotowy."
"W Arizonie można bardzo łatwo dostać pozwolenie na noszenie przy sobie pistoletu" -wtrąca wokalista Evan Seinfeld -"kiedyś jechałem razem z taką grupą gości na motorach i wszyscy mieliśmy na wierzchu broń. Kiedy doszło do kłótni na skrzyżowaniu nikt nie mógł nam podskoczyć! W Nowym Jorku ktoś na pewno wyskoczyłby z samochodu i zaczął się awanturować, ale w Arizonie nikt nie chciał ryzykować zaliczenia kulki. To taka równowaga terroru."
Nowy Jork nazywany byt do niedawna Stolicą Morderstw, lecz obecnie w wyścigu o to "zaszczytne" miano rywalizują: Nowy Orlean, Detroit, Waszyngton i Los Angeles. "W Brooklynie nie wszyscy noszą przy sobie broń" - opowiada Schuler - "ale w L.A. mają ją nawet dzieciaki i mogą się po prostu zabić. To naprawdę przerażające."
"Faktycznie" -popiera Seinfeld - "to jest coś w rodzaju normy w Los Angeles, no wiesz, akcje w stylu "przyjdę do twojego domu i zastrzelę ci całą rodzinę!". W L.A. jest cholernie niebezpiecznie i nie lubimy tam przebywaĆ, zresztą nawet nie znamy tamtejszych ulic."
Ale za to członkowie Biohazard znają doskonale zakamarki wschodniej części Nowego Jorku. Danny i Evan spędzili tam swoje "szczenięce lata" parając się skupowaniem i dystrybucją narkotyków w całej okolicy
"Kiedyś pojechałem z kumplami po kokę do pewnego domu" -opowiada Schuler- "Mieliśmy wsunąć forsę w specjałną dziurę w drzwiach. Wzięliśmy więc taksówkę, pojechaliśmy w to miejsce, kupiliśmy co chcieliśmy i wróciliśmy szybKo do domu, ale po pewnym czasie każdy chciał więcej, wróciliśmy więc, podeszliśmy do drzwi -a tam w środku trwa ostra strzelanina! Coś stalo się przed naszym przyjazdem, także nigdy więcej nie dostaliśmy tam koki.."
"Byłem dealerem jako nastolatek, lecz nie jestem z tego dumny" -dodaje Seinfeld- "bo chociaż to nie bylo nic wielkiego, to i tak łączyło się z ryzykiem i było po prostu złe"
A czy któryś z muzyków Biohazard znalazł się bezpośrednio pod lufą prawdziwego pistoletu wymierzonego prosto w niego?
"O, tak"- odpowiada gitarzysta Billy Graziadei -"pewnego razu, gdy wracaliśmy z imprezy w nocnym klubie na West Side -była chyba siódma rano- Evan poszedl po samochód, a znajoma dziewczyna, która była z nami, zaczęła się kłócić z prostytutką stojącą na rogu ulicy. Wrzeszczała coś w rodzaju "Znajdż sobie prawdziwą pracę, ty dziwko", a ona na to odpowiada "Pierdol się, nie jestem dziwką, jestem facetem!", no i podnosi spódniczkę, żeby nam to udowodnić. Wtedy dziewczyna doskakuje i kopie gościa w jaja, ten zwiewa w dół ulicą, panienka za nim, a my z kolei gonimy ich oboje. Nagle transwestyta zatrzymuje się i zaczyna kiwać na nas, żebyśmy przyszli do niego, Schował się za fasadą budynku, więc oczywiście uznaliśmy to za głupi pomysł i odwróciliśmy się z zamiarem powrotu, żeby spotkać Evana, A tu niespodziewanie ten transwestyta wyskakuje z mroku tuż przed nami, i w dodatku ma ze sobą pięciu przyjaciół -również transwestytów. Wszyscy są potężni, a on trzyma w ręku spluwę i mierzy prosto w nas! Zaczęliśmy biec i wtedy, dokładnie jak na filmach podjeżdża z piskiem opon Evan w samochodzie z otwartymi drzwiami krzycząc "wsiadajcie".
Okolica, w której dorastał Evan Seinfeld, pełna była potencjalnych "ojców chrzestnych", inaczej mówiąc, mieszkało tam wielu szykownie ubierających się dżentelmenów, których w żadnym wypadku nie chciałoby się zdenerwować
"Szanowaliśmy tych ludzi nie ze względu na to, że ich podziwialiśmy, ale dlatego, że się ich baliśmy" -tłumaczy Evan - "Kiedyś chodziłem z córką takiego faceta i mieliśmy wypadek, ja dziewczyna. Gość wezwal mnie do siebie i pyta "Co się dzieje między tobą a moją córką, co chcesz jej zrobić?", a potem wyciąga pistolet, Chwyta mnie i wpychając mi go do ust powtarza "Czy w taki sposób traktujesz moją rodzinę?", To był zdecydowanie najstraszniejszy moment jaki mi się zdarzył w życiu, facet dał mi nauczkę i już nigdy nie odezwał się ani słowem. Ale wtedy jedyną rzeczą, którą mogłem usłyszeć, było oszalałe bicie mojego serca."
"Pytacie o te wszystkie sprawy związane z przemocą" - przerywa nagle Schuler - "ale tak naprawdę to każdy kto dorastał w jakimkolwiek amerykańskim mieście, ma mnóstwo podobnych historii do opowiedzenia."
"Spoglądamy na negatywne strony życia" -dodaje Seinfeld "lecz czasami nasze piosenki pozwalają wyciągnąć pozytywne wnioski. A jeśli nasze teksty wydają się być ponure, to dzieje się tak dlatego, że pochowaliśmy wielu przyjaciół."
"Nie popieramy przemocy" -uzupełnia Danny- "Najważniejszą rzeczą związaną z filmem "Reservoir Dogs" jest fakt, że na końcu nikt nie wygrywa, Źli tracą zdobyte pieniądze, a potem wszyscy umierają."
I tym optymistycznym akcentem zakończyć można interesującą sesję wspominkową z zespołem Biohazard w roli głównej, a chłopcy mają wreszcie prawo rozlużnić trochę krawaciki...
 
 

[text pochodzi z polskiego Metal Hammera]